Jak oszukują nas biura podróży

Od kilku już lat z mężem jeździmy na zorganizowane przez bura podróży wakacje. Co roku wybór pada na inny kraj i przy okazji na innego organizatora. Pod uwagę zawsze bierzemy tylko te z największą wiarygodnością. I choć do tej pory różnice w opisie były niewielkie albo żadne, w tym roku biuro uznawane za najlepsze niemile nas zaskoczyło.

  1. Zmiana godzin wylotu – to jeszcze jestem w stanie zrozumieć. Ok, o normalne, tylko dlaczego z 8 dni nagle zrobiło się 6? Po wnikliwej analizie umowy biuro zastrzega, że 1 dzień i ostatni jest na wylot.
  2. Plaża piaszczysta – a może jednak żwirkowa ? W tym roku byliśmy w Hiszpanii na Costa Bravie. Plaża to piasek pomieszany ze żwirkiem. Czy w opisie nie powinna być informacja, że to plaża piaszczysto – żwirkowa?
  3. Wifi dostępne za darmo w całym hotelu – dodatkowo informacja przy opisie pokoju, że internet również st darmowy.Po czym na lotnisku od rezydenta dostajemy kartkę na której pisze, że owszem Wifi jest bezpłatne, ale tylko przy recepcji i barze, chcesz korzystać w pokoju ? Zapłać !
  4. Animacje w hotelu – w opisie napisane jest, że są dostępne animacje  dla dzieci i dorosłych. Nie było nic.Biuro podróży tłumaczyło się, że wyjazd w  czerwcu  jeszcze nie jest w sezonie, ale z opinii innych osób wiem, że nie było nawet w szczycie sezonu żadnych animacji.
  5. Hotel 4 **** – na jakiej zasadzie przyznawane są gwiazdki ? Myślałam, że na zachodzie hotel czterogwiazdkowy będzie na jako takim poziomie, ale dla mnie wygląd, jedzenie i cała otoczka wskazywała na 2,5 ?
  6. All inclusive do 10 – wyjazd z hotelu mieliśmy o 12 15, a od 10 za wodę trzeba było zapłacić. W hotelu czuliśmy się jak intruzi, siedzieliśmy na krawężniku przed hotelem jak bezdomni i marzyliśmy, żeby ten autobus już przyjechał. Co mieli powiedzieć goście, którzy wylatywali w nocy ?
  7. Brak obiadu ostatniego dnia –  zgodnie z informacją jaką otrzymałam na lotnisku na kartce, jeżeli nasz pobyt rozpoczyna się kolacją kończy obiadem. No cóż nie dostaliśmy. Rezydentka na lotnisku zdziwiona, a w katalogu w recepcji informacja, że my nie dostajemy.

Oczywiście złożyliśmy reklamację, otrzymaliśmy bon o wysokości 300 zł na następne wakacje, który biuro podróży wspaniałomyślnie zgodziło się zamienić na gotówkę.

A jakie są Wasze doświadczenia z biurami podróży ?

Reklamy